piątek, 24 lutego 2012

Protesty w Kabulu

Jak donosza media w Kabulu plona opony po tym jak w bazie w Bagram splonely (przypadkowo) egzeplaze Koranu.

Media donosza, a ja nic nie widzialam. Ale zaraz - to ja tu jestem "media" wiec jak to dziala? No wlasnie tak, ze dla zagranicznych korspondentow planace opony na Jalalabad Road to hot news, a dla nas - mediow lokalnych to, jak powiedzial wczoraj Masoud:
- Tu jest Afganistan i jak na nasze standardy to, to jest bardzo przyzwoity protest. No i co, ze pala opony? W krajach "arabskich" tak sie okazuje brak zadowolenia. Ale to nie jest zadna powazna rzecz. No zrobilismy o tym serwis, ale ile mozna. Tu jest Afganistan, jak sie schodzi piec osob to dwadziescia innych jest bez pracy, wiec z chcecia sie przylaczy, a jak sie nie chcia przylaczyc, to mozna dac im troche pieniedzy i tlum gestnieje.".

Mimo, ze to "nie jest zadna powazna rzecz" wielu pracownikow organizacji pozarzadowych, ambasad i innych dobrze zarabiajacych expatow, dostalo zakaz opuszczania domow. W zwiazku z tym na dzisiejszym party w Czerwonych Drzwiach zwanych inaczej jakos inaczej, ale nie jestem w stanie sobie przypomniec jak, pojawilo sie bardzo nieduzo osob. Nie zalamalo mnie to szczegolnie, zwlaszcza ze nie zostalam tam dlugo, byl to tylko maly przerywnik pomiedzy kolacja w Design Cafe (swietna miejscowka, jazz, swiece, afganskie tradycyjne meble z Nooristanu, dywany i niskie sklepienie "powiedzmy krzyzowe". Prostota, elegancja i zaplacilam tylko 15$), a ogladaniem filmu u znajomego z kilkoma innymi osobami. Fajnie bylo siedziec na poduszkach z ludzmi, ktorych sie ledwo zna i kompletnie na luzie ogladac Inception.

Rozmawialam dzis z jednym z dwoch franscuskich dziennikarzy przebywajacych w Kabulu - ten z AFP, druga dziewczyna z France 24. Chlopak nazwya sie Joe i ma fajny mozg. Stalismy na zwenatrz, w ogrodzie przykrytym sniegiem, a on mowil mi o czym moglabym napisac, co jest "tematem" w tym kraju, dla naszych drogich europejskich mediow, ktore tak lubia jesc stereotypy. Ustalislimy, ze sa to Kuczi i moda meska. Zgadzam sie. Podejme te tematy niebawem.

Na zakonczenie cos o jedzeniu - pierwszy dzien po moim przylocie do jakiegos normalnego kraju, oglaszam miedzynarodowym dniem suszi. Jako osoba ktora go ustalila jem za free. Kto sie sprzeciwia? Bo jak cos to bede protestowac, a ucze sie od najlepszych ;)

PS: Zeby bylo jasne: Afganistan nie jest krajem arabskim.

1 komentarz:

  1. Już się chciałam przygotowywać na Międzynarodowy Dzień Sushi, a tu tylko do 15 maja... http://www.groupon.pl/deals/trojmiasto/new-kansai-sushi-bar/3592415?nlp=&CID=PL_CRM_1_0_0_55&a=410

    OdpowiedzUsuń